
fot. Tomasz Turoń
Druhu Kazimierzu…
Przychodzi nam dziś pożegnać człowieka, którego życie było świadectwem niezwykłej siły, odwagi i wierności wartościom. Przychodzi nam pożegnać Harcerza.
Ale trudno dziś mówić o Tobie inaczej niż przez pryzmat harcerstwa, bo ono nie było tylko częścią Twojej młodości. Ono stało się częścią Ciebie.
Swoją harcerską drogę rozpocząłeś w VII Jarosławskiej Drużynie Harcerzy im. płk. Leopolda Lisa-Kuli przy 39. Pułku Piechoty Strzelców Lwowskich. Byłeś wtedy młodym chłopakiem.
Nikt nie mógł przypuszczać, że umiejętności, których wtedy się uczyłeś, że zasady, które wtedy poznawałeś, że harcerska dyscyplina i sposób patrzenia na świat będą kiedyś decydowały o Twoim życiu. A jednak tak się stało.
Miałeś zaledwie 21 lat, kiedy zostałeś aresztowany przez jarosławskie Gestapo.
Potem był Pustków, Oświęcim, Sachsenhausen.
Miejsca, które miały odebrać człowiekowi wszystko – wolność, godność, nadzieję, a w końcu życie.
Ty jednak przeżyłeś.
I po wojnie, kiedy wróciłeś do Jarosławia, nie zamknąłeś swoich wspomnień w sobie. Spotykałeś się z harcerzami, z młodzieżą, z mieszkańcami naszego miasta. Opowiadałeś. Nie po to, by budzić strach. Opowiadałeś, żebyśmy pamiętali. I często mówiłeś, że przeżyłeś dzięki temu, czego nauczyłeś się w harcerstwie.
Pamiętamy historię, którą opowiadałeś o chwili, kiedy w obozie gestapowcy ustawiali więźniów w szeregi. Patrzyłeś. Obserwowałeś. Twój harcerski zmysł podpowiedział Ci, że trzeba działać. Znalazłeś opuszczony barak i ukryłeś się w nim. Kolumna więźniów, która wtedy wyszła, nie przeżyła. Ty przeżyłeś.
W tym opuszczonym baraku znalazłeś mały, plastikowy kwiatuszek. Może oderwany od dziewczęcej czapki. Może od sukienki. Drobiazg. Kawałek plastiku. A jednak ten maleńki kwiatek stał się dla Ciebie czymś ważnym. Przyszyłeś go do swojej obozowej czapki. I nosiłeś go.
W miejscu, gdzie człowiekowi odbierano wszystko, Ty zachowałeś przy sobie coś, co przypominało o normalnym świecie. O domu. O młodości. O życiu. Może właśnie dlatego ten mały kwiatek był tak ważny. Był znakiem, że człowieczeństwo można ocalić nawet tam, gdzie wszystko zostało stworzone po to, aby je zniszczyć.
Opowiadałeś również o menażce, którą zdobyłeś, wymieniając za nią inne przedmioty. I znów okazało się, że wiedza wyniesiona z harcerstwa może być wiedzą na wagę życia. Wiedziałeś, że wodę trzeba zagotować. Kiedy inni, wycieńczeni i spragnieni, pili wodę prosto z kałuż, Ty wiedziałeś, że może ona przynieść śmierć. Wielu z nich nie przeżyło. Ty przeżyłeś.
A kiedy nadszedł dzień wyzwolenia, czekała na Was jeszcze jedna próba.
Jedzenie.
Po latach głodu człowiek chciał zjeść wszystko. Więźniowie rzucali się na otrzymane jedzenie. Ale ich wyniszczone organizmy często nie były już w stanie go przyjąć. Ty również byłeś głodny. Tak samo jak oni. Ale wiedziałeś, że trzeba jeść powoli. Że trzeba dawkować jedzenie. Że trzeba jeszcze raz zachować dyscyplinę. I znów przeżyłeś.
Kiedy słuchaliśmy tych opowieści, mogliśmy zrozumieć jedną niezwykle ważną rzecz:
harcerstwo nie uratowało Cię tylko dlatego, że nauczyło Cię rozpalać ognisko, posługiwać się mapą czy radzić sobie w terenie. Harcerstwo nauczyło Cię jak zachować się wtedy, kiedy wszystko wokół człowieka się rozpada. Nauczyło Cię obserwować. Myśleć. Podejmować decyzje.
Dbać o siebie. Nie poddawać się. I przede wszystkim – zachować człowieczeństwo.
Dlatego, kiedy spotykałeś się z harcerzami, często wracałeś do słów, które znałeś od młodości. Do Przyrzeczenia Harcerskiego. Recytowałeś jego rotę.
I mówiłeś z dumą: „Ja jestem harcerzem. Mam stopień ćwika.”
Druhu Kazimierzu…
Mówiłeś to po tylu dziesięcioleciach. Po wojnie. Po obozach. Po całym długim, trudnym i pięknym życiu. A jednak w tych słowach wciąż był ten sam młody chłopak z VII Jarosławskiej Drużyny Harcerzy. Bo czas może zmienić człowieka. Może zmienić jego twarz, jego siły, jego życie. Ale nie musi zmienić tego, kim jest w środku. Ty pozostałeś harcerzem. Do końca.
Dzisiaj przychodzi czas Twojego ostatniego apelu.
Dzisiaj to my stajemy tutaj, aby powiedzieć:
Druhu Kazimierzu – służba zakończona.
Przez swoje życie przeszedłeś wiele dróg. Były drogi Jarosławia. Była droga harcerska. Była droga przez Oświęcim i Sachsenhausen. Była droga powrotu do domu. Była droga przez kolejne dziesięciolecia, podczas których niosłeś swoje świadectwo następnym pokoleniom.
A dziś zaczynasz ostatnią drogę. Drogę, z której już się nie wraca. Ale chcemy wierzyć, że nie idziesz nią sam. Idą z Tobą ci wszyscy, którzy byli przed Tobą. Harcerze, których znałeś. Ci, z którymi dzieliłeś młodość. Ci, którzy nie wrócili z wojny. Ci, którzy pozostali na zawsze za drutami obozów. I ci, którzy po wojnie, tak jak Ty, starali się odbudować swoje życie. Może gdzieś tam, przy ognisku, znów spotkasz swoich dawnych druhów. Może znów usłyszysz harcerską piosenkę. Może znów założysz mundur. A na Twojej czapce, tak jak wtedy, będzie mały plastikowy kwiatuszek.
Tym razem już nie jako znak przetrwania. Ale jako znak, że wracasz do domu.
Druhu Kazimierzu,
dziękujemy Ci za Twoje życie.
Za to, że przetrwałeś i dzięki temu mogłeś mówić w imieniu tych, którzy nie mogli już opowiedzieć swojej historii.
Dziękujemy za każde spotkanie. Za każdą opowieść. Za każdą lekcję. Za każde przypomnienie, że słowa Przyrzeczenia Harcerskiego nie są tylko piękną formułą wypowiadaną przy ognisku. Są zobowiązaniem na całe życie. Ty dałeś temu zobowiązaniu swoje świadectwo. Swoim życiem.
I dlatego, Druhu Kazimierzu, kiedy dziś żegnamy Ciebie, nie chcemy powiedzieć tylko:
„Żegnaj”.
Chcemy powiedzieć:
Dziękujemy i do zobaczenia na harcerskim szlaku.
A kiedyś, kiedy przyjdzie nasz czas, być może spotkamy się tam, gdzie nie ma już bólu, wojny ani cierpienia. Przy jednym ognisku. W jednym kręgu. Tam, gdzie znów będziemy razem.
A dziś…
Druhu Kazimierzu – Twój ostatni apel.
Służba zakończona.
Odpocznij po trudnej drodze.
Czuwaj!